Polska i Szkocja

3Poważny problem chuligani zaczęli stanowić w latach osiemdziesiątych. Przedtem PRL-owska propaganda nie donosiła o żadnych bijatykach między kibicami. Problem nabrał realnych rozmiarów w latach dziewięćdziesiątych gdzie bitwy pomiędzy szalikowcami nabrały regularności. Od lat próbuje się rozwiązać ten problem , póki co efekt jest jednak mało zadowalający gdyż ciągle mają miejsce większe bądź mniejsze incydenty na obiektach sportowych. Wprowadzono monitoring, kary są większe ( dłuższe odsiadki). Problemem jest egzekwowanie sankcji gdyż często trudno jest udowodnić komuś czyn. Sądy działają opieszale przez co chuligani czują się niemal bezkarnie. Problemem są również nasi kibice na wyjazdach. Pamiętna ” litewska wyprawa” położyła się cieniem na naszej piłce, następnie zachowanie kiboli w czasie i po meczach eliminacyjnych do Mistrzostw Światach w Bratysławie i Belfaście. Polska nie jest odosobniona w problemie jednak konieczna jest kooperacja międzynarodowej policji i organów ścigania. Zjawisko napędzane jest przede wszystkim różnicami religijnymi, odwieczną skrytą bądź otwartą rywalizacja pomiędzy katolikami i protestantami. To jest przyczyną nienawiści pomiędzy Celtic Football Club oraz Rangers Football Club. Fani wyznają inne religie i nawet najbardziej pokojowo nastawienie kibice w najlepszym razie nie przepadają za sobą. Jednak są i tacy , którzy problem rozwiązują pięściami , kijami i nożami. Wiele razy doprowadzało to do śmierci kibiców , masowych zamieszek na stadionach. Do niedawna ciężko to było zatrzymać jednak poradzono sobie z tym , choć tylko na stadionie gdyż poza nim problem jest załagodzony ponieważ póki co ludzie mają dosyć tych niesnasek i odwiecznej nienawiści. Związane jest to również z ateizacją społeczeństw. Dzisiaj na derbach pozostałością po przeszłości jest pusty sektor pomiędzy kibicami by Ci nie siedzieli blisko siebie, w końcu po co prowokować sytuacje konfliktowe. Rozwiązania wprowadzone SA podobne do angielskich , monitoring , długie więzienia. Efekt? Spokojne oglądanie meczu. Kraj , który od wielu lat nękany jest przez kiboli i wszechobecną korupcję. Te dwie sprawy znacznie utrudniają sprawę gdyż bez współpracy władz piłkarskich z rządem nie można wiele zrobić. Kibole we Włoszech potrafią zastraszać nawet trenerów , działaczy samych piłkarzy by Ci poprawili swoją grę. Niejednokrotnie wymuszają oni zmianę klubu ponieważ dany zawodnik boi się o swoje zdrowie i o rodzinę. Co ciekawe sprawa dotyczy również niższych lig niż Serie A. Tifosi bo tak nazywają się szalikowcy we Włoszech to grupy ludzi nie koniecznie związanych z marginesem społecznym. Zadziwiające jest to , że zdarza się , że te osoby to tak zwani „szanowani obywatele”. We Włoszech być może jest to sposób dla niektórych by oderwać się od monotonii życia i dnia codziennego. W ciągu tygodnia prowadzą zwyczajne życie a gdy nadchodzi koniec tygodnia to zamieniają się w bezwzględnych kibiców. Jest to też odpowiedz na niepokoje społeczne gdyż ekipa i klub są gwarantem pewnej stabilności czego brakuje na co dzień.

Służyć

39Wszystko zaczęło się w pięknym warmińskim mieście Braniewie. Był to port, do którego przypływały statki. Tam można było podziwiać piękne widoczki takie jak kamieniczki, ratusz oraz katedrę braniewskiego grodu, które górowała ponad dachami domów. Naprzeciwko ratusza stała wyniosła kamienica. W niej mieszkali państwo Protmannowie. Ojciec Pan Piotr był kupcem, więc często musiał opuszczać swoją rodzinę, aby zarabiać na chleb i załatwiać różne interesy. Zoną Pana Piotra była Pani Regina. Była ona gospodynią domową. Z miłością zajmowała się domem, a to gotowała obiady ,a to sprzątała oraz pracowała w ogrodzie. Mieli oni kilkoro dzieci, którym poświęcali dużo czasu na dobre wychowanie . Również przywiązywali dużą uwagę do ich wykształcenia. Chcieli ich wychować na dobrych ludzi. Były to trudne czasy, gdyż dzieci z bogatych rodzin mogły się uczyć trudnej sztuki czytania, pisania i rachunków. O biednych niestety już nie pomyślano. Biedne rodziny często nawet nie miały na chleb, a co dopiero by mówić o wychowaniu czy posłaniu ich do szkoły. Wydawanie pieniędzy na nauczycieli czy książki było poniekąd niemożliwe. Dziewczynka w swym pokoju spędzała wiele czasu. Gdy tylko miała wolny czas, wypatrywała przez okno co się dzieje. Widok z okna pozwolił jej czynić nowe obserwacje. Widziała zarówno dobre i złe strony. Piękne widoki, a po drugiej stronie brudnych ludzi, odzianych w poszarpane ubrania, gdzie nigdy w swoim domu nie widywała takich ubrań. Gdy spoglądała na biedaków, w jej oczach rodziły się łzy i smutek. Nie wiedziała jak ma tym ludziom pomóc. Nagle przypomniała sobie o monetach , które niegdyś dostała od ojca. Postanowiła obdarować tych biedaków tymi monetami, gdyż twierdziła , że jej na nic się nie przydadzą, a tym ludziom mogą pomóc. Pobiegła do skrzyni i wyciągnęła woreczek, w którym były ukryte pieniądze. Nazajutrz postanowiła rozdać każdemu po jednej. Jednak gdy wyjrzała po raz kolejny przez okno zaczęła liczyć żebraków. Było ich naprawdę sporo. Nie starczy jej pieniędzy dla nich wszystkich, nawet jeśli każdy z nich otrzyma po jednej. Po chwili bezradnie rozłożyła ręce. Długo o tym rozmyślała.

Nowość

30Nowość to określenie stosowane do wielu spraw, nowością, jest jakiś produkt, nowa nabyta umiejętność, każdy może poczuć nowość.Siostry podchodzą do demona. Prue pyta czy Piper może odmrozić tylko głowę. Ona mówi, że warto spróbować i robi to, co siostra poleciła. Demon nie wie, co się z nim dzieje. Siostrom bardzo to się podoba. Demon grozi siostrom. Piper odmraża go i niszczy tym samym zegar. Prue zaczyna go torturować. Pyta, kim jest, a on odpowiada, ze jest tropicielem. Pyta gdzie jest Baltazar. On mówi, że nie chce jej atakować, jeśli ona nie zaatakuje jego. Mogą współpracować i razem odnaleźć Baltazara. Mówi, ze chce z nimi współpracować. Phoebe idzie do gabinetu Cole. Zakrada się, a na krześle siedzi pewien mężczyzna. Mówi, że jest z FBI. Pyta ją o imię. Ona mówi, że ma na imię Phoebe i jej nazwisko to Halliwell. Mężczyzna nie potrafi odpowiedzieć na pytania Phoebe, która pyta gdzie jest Cole. Mężczyzna pyta czy wie gdzie jest jej chłopak. Phoebe dowiaduje się, że Cole nie pracował od kilku miesięcy nad żadną sprawą. Mężczyzna mówi, że dziewczyna pewnie się zastanawia, co mogło go spotkać. Phoebe jest smutno, że Cole ją okłamał i nie mówił prawdy. Plan jest niezbędny do wszystkich większych przedsięwzięć. Każdy plan ma swoje niedociągnięcia, jakieś wady, ale jest i można go zmienić.Phoebe mówi, że rozumie to. Prue mówi, że Phoebe też nie lubiła żadnego z jej chłopaków ni od razu czuje się lepiej. O wiele lepiej. W tej chwili przychodzi Piper. Prue przeprasza i mówi, ze decyzja należy do Phoebe. Prue mówi, że Phoebe pójdzie na zajęcia, a one wypowiedzą zaklęcie i unicestwią Baltazara. Phoebe bierze wywar. Mówi, że nie chce więcej sekretów i żeby siostry przestały szeptać, bo Cole ma przed nią tajemnice i nie chce więcej. Cole nie może już wytrzymać. Ściąga płaszcz i ogląda swoją ranę, która jest zła. Zmienia się na chwilę w Baltazara żeby zrobić sobie opatrunek. Idzie pewien bezdomny, który zakłada płaszcz Cole. Piper i Prue mówią, ze narobią niezłego bałaganu. Piper i Prue wypowiadają zaklęcie i ktoś się pojawia, ale jedynie jest to tropiciel, który nie jest Baltazarem. Tropiciel mówi, że są głupie. Piper zamraża tropiciela, który leci na zegar, bo przed chwilą Prue go odrzuciła do tyłu. Piper mówi, ze to antyk i nie mogą sobie pozwolić na kolejną naprawę. Piper zamraża demona.

Badania ying zhu

23Badania Ying Zhu, dowiodło, że za pomocą, neuroobrazowania można odróżnić bardzo różnorodne wyobrażenia. Poszukiwała odpowiedzi na pytanie czy wiedza i spostrzeganie ludzi Chińskiej narodowości różni się od samowiedzy osób z zachodu. Uczestnicy jej doświadczenia mieli określić czyj zaprezentowane przymiotniki odnoszą się do nich samych, do ich matki czy innej osoby. Pojęcie „innej osoby” odnosiło się do Billa Chintona lub do Rongii Zhu. W wyniku tego doświadczenia Ying Zhu zaobserwowała wzrost aktywności w obu półkulach mózgowych, zwłaszcza wtedy, gdy przymiotnik miał się do własnej osoby. Znaczącą różnicę zauważono pomiędzy ocenianiem siebie i swojej matki. Pojęcia „matka” pobudzało, więc ważne ośrodki mózgowe tj. MPFC i ACC. Przeciwstawnie oceniali zaś matkę Amerykanie, wypowiedź przypominała opinię o obcej osobie. Zdaniem badaczki, więc Amerykanie mają, niezależny obraz samych siebie, zaś Azjaci SA ściśle związani w relacjach z innymi ludźmi, zwłaszcza z najbliższą rodziną. Stanowi ona część ich własnego „ja”, dlatego jej obraz powoduje podobną aktywację mózgu jak własna osoba. Dane uzyskane za pomocą neuroobrazowania, potwierdza założenia, że uwarunkowane kulturowo preferencje zmieniają alitywność mózgu człowieka. Dotyczy to przede wszystkim elementów, które odpowiadają za uwagę emocje, uczucia, uwagę, skupienie i język. Zespół badaczy z Uniwersytetu w Bostonie zastosował formę testu linii w kwadracie, aby skierować uwagę badanych osób na bodźce zależne lub niezależne od danego kontekstu. Badani oglądali kwadrat, wewnątrz którego umieszczona była krótka kreska. Zadaniem było określenie, czy długość krótkiej linii odpowiada długość linii długiej. Okazało się, że uczestnicy badań różnie reagowali na doświadczenia i wnioski. Azjaci wykazywali silniejszą aktywność w przypadku spostrzegania niezależnego kontekstu, natomiast mieszkańcy zachodu trafniej oceniali wielkość linii. Zadanie wymagało od Azjatów mniej zasobów neuronalnych, ponieważ uwarunkowania kulturowe sprawiają, iż ich ocena jest zazwyczaj niezależna od kontekstu.