Kara

12Każdy zły człowiek musi doznać kary za swoje czyny. Tak sądzi też Coffey, dlatego, kiedy wszyscy strażnicy uwalniają zakneblowanego młodego, ten chwyta go w swoje ręce i przekazuje mu ustami coś, co przypominało muchy po chorobie, którymi zawsze pluł, kiedy kogoś uleczył. Młody staje z powrotem na nogi, wygląda na to, że wszystko z nim w porządku. Coffey kładzie się wyczerpany. Potem młody podchodzi do celi Kida, który od dawna dawał mocne znaki strażnikom i innym więźniom. Młody natychmiast wyciąga broń i wystrzeliwuje w niego cały magazynek. KIedy Hanks prosi Coffeya o wyjaśnienia, ten poprzez dotyk wyjaśnia mu wszystko – to Kid zabił te małe dziewczynki, a Coffey tylko je odnalazł i próbował uratować. A młody od dawna zasługiwał na karę za całokształt swojej osoby – i teraz pójdzie do szpitala dla umysłowo chorych, ponieważ znajduje się jakby w stanie zaawansowanej katatonii. I następuje dzień egzekucji Coffeya, który bardzo się z niej cieszy, mimo strachu przed śmiercią, ponieważ wie, że codziennie umiera tysiące ludzi w podobny sposób jak te dziewczynki. Coffey zostaje stracony, a Hanks na drugi dzień daje wypowiedzenie, odchodzi z więzienia. Do skrzydła Hanksa przychodzi kolejny skazany na śmierć – Kid. Jest nieco niedorozwiniętym, ale zwariowanym człowiekiem. Dostaje się najpierw do szpitala psychiatrycznego, gdzie lekarze mieli stwierdzić jego stan psychiczny. Okazuje się, że jest jak najbardziej zdrowy na umyśle, a jego wybuchy gniewu, dziwne zachowania wynikają tylko i wyłącznie z tego, że nie chce skończyć na krześle elektrycznym. Jednak nawet po lekarskim orzeczeniu nie daje za wygraną. Kiedy przyjeżdżają po niego strażnicy, nie chce się ubrać, nie rusza się, nie daje znaku życia. Jedyne, co robi, to się ślini. Strażnicy muszą zatem sami go ubrać, co, jak sie okazuje, nie jest takie łatwe. Kiedy kończą robotę, jadą z powrotem do więzienia. Przez całą drogę facet nie rusza się, nie daje znaku życia. Hanks przygotowuje się do przywitania nowego więźnia. Kiedy ten dociera na Milę, momentalnie wariuje. Zaczyna szaleć, dusić jednego ze strażników, kopać innych. Jest w swoim żywiole, wariuje i głośno krzyczy. Podbiega do niego Hanks i obrywa potwornie bolesnego kopa w i tak chorego penisa. Upada na ziemię, o mały włos nie mdlejąc z bólu, a inni strażnicy obezwładniają Kida. Żona kierowniczego przyjaciela Hanksa potrzebuje pomocy – ma raka mózgu. Nie zostało jej wiele czasu i wszyscy o tym wiedzą. Hanks przypomina sobie, jak jego chorobę zwalczył w jedną chwilę Coffey i obmyśla pewien plan. Co prawda ryzyuje posadą i zdaje sobie z tego sprawę. Mało tego – przez to, co zamierza zrobić, może wylądować za kratami tego więzienia. I robi to ze swoimi przyjaciółmi. W nocy kneblują syna dyrektora wyjaśniając, że to za akt, którego się dopuścił, a w tym czasie objaśniają Coffeyowi, co zamierzają zrobić. Wyprowadzają go tylnym wyjściem, prosto do samochodu, a stamtąd prosto do domu swojego przyjaciela, który non-stop opiekuje się swoją chorą żoną. Wszystko przebiega zgodnie z planem – początkowo kiedy kierownik widzi Coffeya jest przerażony, ale potem widzi, jakiego cudu dokonuje ten wielki czarnoskóry człowiek i nie może się nacieszyć tym, co widzi za chwilę – w pełni zdrową, uśmiechniętą, wcale nie chorą żoną. Hanks zabiera Coffeya z powrotem do więzienia, gdzie za chwilę ma wydażyć się coś straszliwego. Coś, co na zawsze odmieni życie wszystkich.