Służyć
Wszystko zaczęło się w pięknym warmińskim mieście Braniewie. Był to port, do którego przypływały statki. Tam można było podziwiać piękne widoczki takie jak kamieniczki, ratusz oraz katedrę braniewskiego grodu, które górowała ponad dachami domów. Naprzeciwko ratusza stała wyniosła kamienica. W niej mieszkali państwo Protmannowie. Ojciec Pan Piotr był kupcem, więc często musiał opuszczać swoją rodzinę, aby zarabiać na chleb i załatwiać różne interesy. Zoną Pana Piotra była Pani Regina. Była ona gospodynią domową. Z miłością zajmowała się domem, a to gotowała obiady ,a to sprzątała oraz pracowała w ogrodzie. Mieli oni kilkoro dzieci, którym poświęcali dużo czasu na dobre wychowanie . Również przywiązywali dużą uwagę do ich wykształcenia. Chcieli ich wychować na dobrych ludzi. Były to trudne czasy, gdyż dzieci z bogatych rodzin mogły się uczyć trudnej sztuki czytania, pisania i rachunków. O biednych niestety już nie pomyślano. Biedne rodziny często nawet nie miały na chleb, a co dopiero by mówić o wychowaniu czy posłaniu ich do szkoły. Wydawanie pieniędzy na nauczycieli czy książki było poniekąd niemożliwe. Dziewczynka w swym pokoju spędzała wiele czasu. Gdy tylko miała wolny czas, wypatrywała przez okno co się dzieje. Widok z okna pozwolił jej czynić nowe obserwacje. Widziała zarówno dobre i złe strony. Piękne widoki, a po drugiej stronie brudnych ludzi, odzianych w poszarpane ubrania, gdzie nigdy w swoim domu nie widywała takich ubrań. Gdy spoglądała na biedaków, w jej oczach rodziły się łzy i smutek. Nie wiedziała jak ma tym ludziom pomóc. Nagle przypomniała sobie o monetach , które niegdyś dostała od ojca. Postanowiła obdarować tych biedaków tymi monetami, gdyż twierdziła , że jej na nic się nie przydadzą, a tym ludziom mogą pomóc. Pobiegła do skrzyni i wyciągnęła woreczek, w którym były ukryte pieniądze. Nazajutrz postanowiła rozdać każdemu po jednej. Jednak gdy wyjrzała po raz kolejny przez okno zaczęła liczyć żebraków. Było ich naprawdę sporo. Nie starczy jej pieniędzy dla nich wszystkich, nawet jeśli każdy z nich otrzyma po jednej. Po chwili bezradnie rozłożyła ręce. Długo o tym rozmyślała.
W domu Państwa Protmannów panowała religijna atmosfera. Wieczorami z całą rodziną klękali przed obrazem Najświętszej Maryi Panny i Dzieciątkiem Jezus i odmawiali różaniec. Tak było codziennie. Pragnęli zawierzyć Bogu całą swoją rodzinę, dom, smutki , radości, pracę. W każdą niedzielę wybierali się wspólnie do Kościoła na Mszę Świętą. W kamienicy znajdował się pokoik na piętrze należący do Państwa Protmannów. Mieszkała tam dziewczynka. Pokój był długi i wąski, z oknami wychodzącymi na całą okolicę , a w tym także na piękny ratusz. W pokoju nie było urodziwie. Stało tam tylko łóżko, biurko oraz skrzynia , w której znajdowały się piękne falbaniaste sukienki dziewczynki. Na biurku znajdowała się figurka Matki Bożej a przed nią kwiatki polne z ogrodu, które jak widać było , były wymieniane regularnie przez mieszkankę tego pokoju. Dziewczynka odziedziczyła imię po swojej mamie, nazywała się Regina. Była to spokojna, a zarazem piękna osoba. Miała szesnaście lat. Lubiła tańce , zabawy i śpiew. Kuzyneczka Pani Kucharki miała na imię Zosia. Regina postanowiła zaprosić ją do swojego pokoju. Wiedziała , że nie ma lekkiego życia. Próbowała ją w jakiś sposób pocieszyć. Gdy Zosia weszła do pokoju, jej wzrok zatrzymał się na figurce Matki Bożej. Wzrok Zosi powędrował dalej. W kolejny zachwyt wprowadziło ją leżące na stole Pismo Święte. Regina nigdy dotąd nie rozmawiała z dziewczynką, która nie umiała by czytać, gdyż ona i jej koleżanki miały swoich nauczycieli. Coraz bardziej zaczęła przyglądać się Zosi. Zauważyła u niej nieco za małą sukienkę, a jej wstążka na włosach była już stara i wyblaknięta. Zosia była bardzo blada. Regina postanowiła nauczyć młodą Zosię czytać i wieczorem pomodlić się w zdrowie jej mamy. Również postanowiła ją zabrać na bal do wujka. Oddała jej swoją najlepszą sukienkę. I tak oto wyruszyły w drogę. Po drodze zwracały uwagę przechodniów. Regina cieszyła księżym poważaniem. Każdy chciał z nią zatańczyć, a ona nawet nie miała czasu z nikim porozmawiać. Wszyscy znakomicie się bawili prawie do rana. Dziewczynki wróciły do domu i położyły się spać. Po dwóch miesiącach mama Zosi wyzdrowiała, a Regina i Zosia zostały przyjaciółkami.