Grecja i Hiszpania

1Esencją są piłkarskiej derby pomiędzy Panathinaikosem Ateny i Olympiakosem Pireus. Od wielu lat mecze są przyczyną do zamieszek na ulicach obu miast. Dodatkowo pogłębia to fatalna sytuacja gospodarcza, która już sama w sobie powoduje rozruchy i doprowadza do spalonych samochodów w mieście. Obecnie w trakcie samego spotkania nie dochodzi już do groźnych incydentów jednak w centrach miast bywa znacznie gorzej. Rząd zajmujący się obecnie kwestią utrzymania się przy władzy nie rozstrzyga tych kwestii. Nowoczesne stadiony w pierwszej lidze zapewniają większe bezpieczeństwo niż kiedyś jednak by było całkiem bezpiecznie potrzebna jest zmiana nastawienia do futbolu. Póki każda porażka swojego zespołu będzie traktowana jak osobista tragedia i prowokować ona będzie do używania siły fizycznej , tak długo żaden mecz w Grecji nie będzie bezpieczny dla obiektywnego widza. Być może osiągnięcia klubów na arenie międzynarodowej spowodują wzrost świadomości , że bardzo łatwo można je zaprzepaścić, zmarnować. Tu chuliganizm łączony jest bardzo często z rasizmem czego swego czasu doświadczyli Samuel Eto i inni czarnoskórzy piłkarze. W tym reprezentacji Anglii podczas meczu eliminacja z Hiszpanią. Niektóre ekipy charakteryzują się poglądami neo-faszystowskimi, często ingerują w politykę transferową klubu by nie grali w nim azjaci i czarnoskórzy. Podobnie jak w Szkocji , mamy tu do czynienia z odwieczną rywalizacją pomiędzy Realem Madryt i F.C Barceloną. O ile rywalizacja pomiędzy zawodnikami jest czysto sportowa to rywalizacja kibiców dodatkowo jest motywowana także kwestiami politycznymi. Barcelona znajduje się w Katalonii , autonomicznej krainie w Hiszpanii , która dąży do uzyskania niepodległości. Problem jest tutaj równie poważny jak na Wyspach , a walka trwa już ponad sto lat. Wielokrotnie okupiona ona była śmiercią tzw. socios, pomimo wielu zabezpieczeń walka z chuliganami musi trwać stale ponieważ nigdy nie wiadomo kiedy znowu ktoś nie zechce się bić a wtedy funkcjonariusze muszą być na miejscu.

Polska i Szkocja

3Poważny problem chuligani zaczęli stanowić w latach osiemdziesiątych. Przedtem PRL-owska propaganda nie donosiła o żadnych bijatykach między kibicami. Problem nabrał realnych rozmiarów w latach dziewięćdziesiątych gdzie bitwy pomiędzy szalikowcami nabrały regularności. Od lat próbuje się rozwiązać ten problem , póki co efekt jest jednak mało zadowalający gdyż ciągle mają miejsce większe bądź mniejsze incydenty na obiektach sportowych. Wprowadzono monitoring, kary są większe ( dłuższe odsiadki). Problemem jest egzekwowanie sankcji gdyż często trudno jest udowodnić komuś czyn. Sądy działają opieszale przez co chuligani czują się niemal bezkarnie. Problemem są również nasi kibice na wyjazdach. Pamiętna ” litewska wyprawa” położyła się cieniem na naszej piłce, następnie zachowanie kiboli w czasie i po meczach eliminacyjnych do Mistrzostw Światach w Bratysławie i Belfaście. Polska nie jest odosobniona w problemie jednak konieczna jest kooperacja międzynarodowej policji i organów ścigania. Zjawisko napędzane jest przede wszystkim różnicami religijnymi, odwieczną skrytą bądź otwartą rywalizacja pomiędzy katolikami i protestantami. To jest przyczyną nienawiści pomiędzy Celtic Football Club oraz Rangers Football Club. Fani wyznają inne religie i nawet najbardziej pokojowo nastawienie kibice w najlepszym razie nie przepadają za sobą. Jednak są i tacy , którzy problem rozwiązują pięściami , kijami i nożami. Wiele razy doprowadzało to do śmierci kibiców , masowych zamieszek na stadionach. Do niedawna ciężko to było zatrzymać jednak poradzono sobie z tym , choć tylko na stadionie gdyż poza nim problem jest załagodzony ponieważ póki co ludzie mają dosyć tych niesnasek i odwiecznej nienawiści. Związane jest to również z ateizacją społeczeństw. Dzisiaj na derbach pozostałością po przeszłości jest pusty sektor pomiędzy kibicami by Ci nie siedzieli blisko siebie, w końcu po co prowokować sytuacje konfliktowe. Rozwiązania wprowadzone SA podobne do angielskich , monitoring , długie więzienia. Efekt? Spokojne oglądanie meczu. Kraj , który od wielu lat nękany jest przez kiboli i wszechobecną korupcję. Te dwie sprawy znacznie utrudniają sprawę gdyż bez współpracy władz piłkarskich z rządem nie można wiele zrobić. Kibole we Włoszech potrafią zastraszać nawet trenerów , działaczy samych piłkarzy by Ci poprawili swoją grę. Niejednokrotnie wymuszają oni zmianę klubu ponieważ dany zawodnik boi się o swoje zdrowie i o rodzinę. Co ciekawe sprawa dotyczy również niższych lig niż Serie A. Tifosi bo tak nazywają się szalikowcy we Włoszech to grupy ludzi nie koniecznie związanych z marginesem społecznym. Zadziwiające jest to , że zdarza się , że te osoby to tak zwani „szanowani obywatele”. We Włoszech być może jest to sposób dla niektórych by oderwać się od monotonii życia i dnia codziennego. W ciągu tygodnia prowadzą zwyczajne życie a gdy nadchodzi koniec tygodnia to zamieniają się w bezwzględnych kibiców. Jest to też odpowiedz na niepokoje społeczne gdyż ekipa i klub są gwarantem pewnej stabilności czego brakuje na co dzień.

Niemiecka kuchnia

5Obiad, który może wykarmić całą rodzinę i zmieścić się w jednym garnku, to Eintopf. W tłumaczeniu na język niemiecki nazwa oznacza „jeden garnek”. Do wielkiego gara wrzuca się boczek lub inne mięso oraz ziemniaki i inne warzywa. Ziemniaki mogą być zastąpione ryżem bądź kaszą. Wymieszane wszystkie składniki należy długo gotować na mały ogniu. Danie jest bardzo smacznie i sycące. Wymyślono je w czasach, kiedy ludzie nie mieli pieniędzy, aby pozwolić sobie na wykwintną kuchnie. Potrawę przygotowywano często w sytuacji, kiedy były inne ważne obowiązki i nie było czasu na gotowanie obiadu. Gospodynie domowe przygotowywały Eintopf podczas sezonu na wielkie pranie albo podczas żniw. Pomysł gotowania dania jak najczęściej, popierał nawet Hitler. Przekonywał on niemieckie rodziny, aby chociaż w jedną niedziele miesiąca gotowały ten przysmak na obiad, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze przekazywały na potrzeby państwa. W dzisiejszych czasach mięsno-warzywna papka cieszy się nadal sporym zainteresowaniem zarówno samych Niemców , jak i turystów. Lizbońskie akwarium przeraża swoim rozmachem. Mieści się w nim prawie pięć milionów litrów wody. Jego wymiary, to siedem metrów wysokości i sto metrów kwadratowych powierzchni. Jest to najczęściej odwiedzany obiekt w Lizbonie. Stanowi ewenement na skale europejską. Spokojnie można powydziwiać rekiny, falujące płaszczki czy rzadki gatunek ryb księżycowych. Łącznie jest tu około16 000 zwierząt i roślin, czyli 470 gatunków. W ciągu zaledwie jednego tygodnia akwarium pożera 550 kilogramów jedzenia. Niezwykły budynek oceanarium ze wszystkich stron otoczony jest wodą. Aby wejść do oceanarium trzeba pokonać chodnik, który znajduje się kilkadziesiąt metrów powyżej akwarium. Tu, jak nigdzie indziej można poczuć się, jak na bezludnej wyspie zewsząd dotoczonej wodą. Do koła słychać szum fal i piski ptaków. Koszt budowy takiego obiektu wyniósł około 63 miliardów dolarów. Oceanarium powstało z okazji odbywających się w Portugalii targów EXPO 98. Od 1998 roku lizbońskie oceanarium zwiedziło 7,5 miliona turystów.

Holandia

2Holandia to przykład kraju, który ciągle nie potrafi do końca poradzić z problemem nieznośnych kibiców. Podobnie jak w Anglii wszystko zaczęło się w latach siedemdziesiątych. Sytuacja ma miejsce do dzisiaj z falami mniejszej bądź większej agresji , zależy to też od tego kto z kim gra. Chuliganizm w Holandii tyczy się dużych miast ,w małych miejscowościach i miasteczkach chuligani nie mają racji bytu ze względu na to , że tam wszyscy się znają i ich złapanie jest łatwiejsze. Holandia wprowadziła wiele bardzo popularnych środków zapobiegających temu zjawisko, jednak na znaczne efekty przyjdzie jeszcze poczekać, choć i tak już jest lepiej. Chuligani holenderscy co najgorsza rozrabiają również zagranicą przy okazji różnych rozgrywek międzynarodowych. Nawet gdy gra reprezentacja Holandii to służby porządkowe danego kraju muszą być przygotowane na najgorsze sytuacje by zapobiec regularnej bitwie i móc złapać prowodyrów i uczestników zajść. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce we Francji w roku 2006 roku w mieście Nancy. Wszystko zaczęło się w latach siedemdziesiątych , powstawały wtedy tzw. ” ekipy” , które sympatyzowały ze swoimi ukochanymi klubami. Rząd w Wielkiej Brytanii wtedy tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy z problem , ignorując go. Uważano , że angielska federacja piłkarska powinna dać sobie rady z tym problemem. I nadeszły słynne lata osiemdziesiąte, kiedy nastąpiła eskalacja zjawiska ,które przybrało najgorszy możliwy odcień. Co tydzień , tysiące mężczyzn stawało do walki z ekipą drużyny przeciwnika. Niektórzy przyczyny zjawiska upatrywali w zawieszeniu służby wojskowej. Angielskie drużyny po tragedii na stadionie Heysel w roku 1985 gdzie zginęło trzydziestu dziewięciu fanów Juventusu Turyn. Kolejna miała miejsce na stadionie Hillsborough, gdzie śmierć poniosło wielu fanów. Wcześniej na St. Andrews w Birmingham zawaliła się ściana na czternastoletniego chłopaka w wyniku bitwy kibiców. Bitwy miały miejsce niemalże co tydzień Te wszystkie wydarzenia doprowadziły do uchwalenie kar np. długich lat w wiezieniu chuliganów jak również do modernizacji stadionów oraz monitoringu na stadionach. Stadiony są teraz bezpieczniejsze.