Moi przyjaciele

36Poznałaś wielu przyjaciół, mogłaś rozmawiać do woli z ludźmi, których nigdy nie widziałaś i których nigdy nie zobaczysz. Po pewnym czasie odkryłaś zaskakującą prawdę. Nie tylko Ty jesteś samotna, takich jak ty w sieci sa miliony, tworzą małe społeczeństwo, mała grupę osób, których przeraza świat zewnętrzny, którzy się boją stawić mu czoło, których zżerają dwaj wrogowie: nieśmiałość i samotność. W końcu bez skrępowania mogłaś rozmawiać o każdym niemal problemie, nie zostałaś wyśmiana, ale zrozumiana i dano Ci radę. W końcu poczułaś, ze komuś zależy na twoim dobru i tym, co czujesz, o czym marzysz. Twoi przyjaciele i jednorazowi rozmówcy byli Ci bliżsi niż ludzie, których znasz od lat. Nikt nigdy nie był ci tak bardzo bliski jak oni. To tu dopiero poczułaś szczęście i zainteresowanie, poczułaś to, czego nigdy tak naprawdę nie miałaś: ze możesz być wartościowym człowiekiem. Nie wiesz, kim sa twoi rozmówcy, nie wiesz jak mają na imię, co robią, skąd pochodzą. Łączy was wirtualne zrozumienie, posiadanie tych samych marzeń i samotność w sieci. Czujesz tęsknotę za tym światem w każdym momencie, gdy nie ma Cie przy monitorze komputera. Wracasz, jak co dzień do domu, do pustego mieszkania, do Twojej samotności. Otulasz się w ciemność i opuszczenie. Po raz kolejny. Dzień mija za dniem, miesiąc po miesiącu, rok za rokiem. Świat się zmienia, przyroda się zmienia, nie zmienia się tylko twoja samotność, która pojawia się, co dzień, kiedy wracasz z pracy, jak stała i dobra przyjaciółka towarzyszy ci całe dnie, ty nie chcesz jednak jej przyjaźni. Dom jest twoim wrogiem, ni e lubisz spędzać wieczorów w towarzystwie postaci telewizji, bohaterów książek czy Twojego kota. Nie chcesz, żeby tak wyglądało Twoje życie, chcesz to zmieniać, ale nie wiesz jak, jak to zakończyć, jak zacząć w końcu cieszyć się każdym dniem, który tymczasem ucieka ci jak woda przez palce. Samotnie spędzone noce niejednokrotnie okraszałaś gorzkimi Łazami, twoje marzenia nie były zbyt wymagające, widziałaś w nich siebie uśmiechniętą i radosną, taką jak nigdy. Tak bardzo chciałaś, aby twoje Zycie mogło w końcu tak wyglądać. Dałabyś wszystko, co najcenniejsze, żeby, choć przez chwile poczuć to, co inni maja, na co dzień, zaufanie i miłość. Dni płyną dalej, samotność ni mija, boisz się cokolwiek zrobić. Dlaczego?

Kara

12Każdy zły człowiek musi doznać kary za swoje czyny. Tak sądzi też Coffey, dlatego, kiedy wszyscy strażnicy uwalniają zakneblowanego młodego, ten chwyta go w swoje ręce i przekazuje mu ustami coś, co przypominało muchy po chorobie, którymi zawsze pluł, kiedy kogoś uleczył. Młody staje z powrotem na nogi, wygląda na to, że wszystko z nim w porządku. Coffey kładzie się wyczerpany. Potem młody podchodzi do celi Kida, który od dawna dawał mocne znaki strażnikom i innym więźniom. Młody natychmiast wyciąga broń i wystrzeliwuje w niego cały magazynek. KIedy Hanks prosi Coffeya o wyjaśnienia, ten poprzez dotyk wyjaśnia mu wszystko – to Kid zabił te małe dziewczynki, a Coffey tylko je odnalazł i próbował uratować. A młody od dawna zasługiwał na karę za całokształt swojej osoby – i teraz pójdzie do szpitala dla umysłowo chorych, ponieważ znajduje się jakby w stanie zaawansowanej katatonii. I następuje dzień egzekucji Coffeya, który bardzo się z niej cieszy, mimo strachu przed śmiercią, ponieważ wie, że codziennie umiera tysiące ludzi w podobny sposób jak te dziewczynki. Coffey zostaje stracony, a Hanks na drugi dzień daje wypowiedzenie, odchodzi z więzienia. Do skrzydła Hanksa przychodzi kolejny skazany na śmierć – Kid. Jest nieco niedorozwiniętym, ale zwariowanym człowiekiem. Dostaje się najpierw do szpitala psychiatrycznego, gdzie lekarze mieli stwierdzić jego stan psychiczny. Okazuje się, że jest jak najbardziej zdrowy na umyśle, a jego wybuchy gniewu, dziwne zachowania wynikają tylko i wyłącznie z tego, że nie chce skończyć na krześle elektrycznym. Jednak nawet po lekarskim orzeczeniu nie daje za wygraną. Kiedy przyjeżdżają po niego strażnicy, nie chce się ubrać, nie rusza się, nie daje znaku życia. Jedyne, co robi, to się ślini. Strażnicy muszą zatem sami go ubrać, co, jak sie okazuje, nie jest takie łatwe. Kiedy kończą robotę, jadą z powrotem do więzienia. Przez całą drogę facet nie rusza się, nie daje znaku życia. Hanks przygotowuje się do przywitania nowego więźnia. Kiedy ten dociera na Milę, momentalnie wariuje. Zaczyna szaleć, dusić jednego ze strażników, kopać innych. Jest w swoim żywiole, wariuje i głośno krzyczy. Podbiega do niego Hanks i obrywa potwornie bolesnego kopa w i tak chorego penisa. Upada na ziemię, o mały włos nie mdlejąc z bólu, a inni strażnicy obezwładniają Kida. Żona kierowniczego przyjaciela Hanksa potrzebuje pomocy – ma raka mózgu. Nie zostało jej wiele czasu i wszyscy o tym wiedzą. Hanks przypomina sobie, jak jego chorobę zwalczył w jedną chwilę Coffey i obmyśla pewien plan. Co prawda ryzyuje posadą i zdaje sobie z tego sprawę. Mało tego – przez to, co zamierza zrobić, może wylądować za kratami tego więzienia. I robi to ze swoimi przyjaciółmi. W nocy kneblują syna dyrektora wyjaśniając, że to za akt, którego się dopuścił, a w tym czasie objaśniają Coffeyowi, co zamierzają zrobić. Wyprowadzają go tylnym wyjściem, prosto do samochodu, a stamtąd prosto do domu swojego przyjaciela, który non-stop opiekuje się swoją chorą żoną. Wszystko przebiega zgodnie z planem – początkowo kiedy kierownik widzi Coffeya jest przerażony, ale potem widzi, jakiego cudu dokonuje ten wielki czarnoskóry człowiek i nie może się nacieszyć tym, co widzi za chwilę – w pełni zdrową, uśmiechniętą, wcale nie chorą żoną. Hanks zabiera Coffeya z powrotem do więzienia, gdzie za chwilę ma wydażyć się coś straszliwego. Coś, co na zawsze odmieni życie wszystkich.

Parada miłości

6W drugą sobotę lipca co roku w Berlinie odbywa się Parada Miłości. Być może nazwa jest trochę na wyrost, bo bardziej przypomina to manifestacje wolności czy seksualności. Na samym początku było to wielkie święto muzyki techno, jednak stopniowo przeradzało się w festiwali golizny. Na główną ulice Berlina wychodzą tłumy roznegliżowanych i poprzebieranych ludzi oraz wyjeżdżają platformy ze sprzętem nagłośnieniowym. Króluje taniec, piwo i narkotyki. Pierwsza parada odbywała się 1989 roku, tuż przed upadkiem muru berlińskiego. Były to prywatne urodziny, na które przyszło około 150 osób. Z roku na rok było coraz więcej ludzi. Podczas imprez promowano rożne polityczne idee, dzięki czemu organizatorzy mogli liczyć na darmową ochronę i sprzątanie po imprezie, które zapewniała władza. A było co sprzątać, średnio 300 ton odpadów. Tyle pamiątek pozostawiali po sobie uczestnicy w ostatnich latach. Teraz już ten obowiązek spadł na organizatorów i muszą sami sprzątać. Na każdej takiej paradzie organizatorzy i miasto zarabia miliony euro. Ten kiczowaty festiwal znaczy tyle samo dla Berlina, co karnawał dla Rio de Janeiro. Porto nie było zawsze tak dobre, jak dziś. Kiedyś było gorzkie i kwaśne. Podczas wojny angielsko-francuskiej Anglia zaprzestała przyjmować francuskie wina. Portugalia stała się głównym dostawcą tego towaru do Anglii. Wino jednak strasznie znosiło długi transport i konieczna była zmiana została jego receptury. Anglicy stwierdzili, że trzeba je wzmocnić alkoholem. Dopiero to ulepszone wino nazwano porto. Handel winem kwitł, podobnie jak kwitły oszustwa z nim związane. Nieuczciwi handlarze zamiast oryginalnego porto sprzedawali podróbki. W związku z tym producenci musieli ograniczyć teren uprawy winorośli, z której mogło powstawać wino. Teren rozlegał się po obu stronach rzeki Douro i jest aktualny do dziś. Czas na winobranie, to koniec września i początek października. Tuż przed zakończeniem procesu fermentacji do wina dodaje się specjalna substancję, również winnego pochodzenia, która zwiększa poziom alkoholu do 20 procent. Wino musi dojrzewać minimum 20 lat, aby osiągnąć dobry i wyrafinowany smak. Wino czym starsze, tym lepsze. Wydawać się może, że mieszkańcy Luksemburga muszą być bardzo bogaci, skoro pozwalają sobie na spędzanie każdego weekendu poza swoim krajem. Nic bardziej mylnego, wynika to z oszczędności. Luksemburczykom nie jest wcale trudno spędzać weekendy za granicą. Kilkadziesiąt kilometrów dzieli ich od niemieckiego Trewiru i prawie tyle samo do francuskiego Metzu. Jeżdżą tam przeważnie na zakupy. W Luksemburgu jest bardzo drogo i sklepy czynne są bardzo krótko. Francuski, to język urzędowy i wszystkie dokumenty są w tym języku. Również nazwy ulic i sklepów są podawane po francusku. Natomiast prasa pisana jest po niemiecku, a jej lokalne elementy po francusku. Niemiecki słyszy się na ulicach Luksemburga. Język ojczysty stosuje się tylko w szkołach. Wydany w 1978 roku słownik języka luksemburskiego miał być ponownie wznowiony w 1995 roku, jednak nie było takiej potrzeby. W Luksemburgu nigdzie nie usłyszy się dowcipu o cudzoziemcach. Powód? Tam prawie każdy, to obcokrajowiec. Dlatego nie ma się co narażać i ryzykować.

Cezary Pazura

26Czarek Pazura urodził się w Tomaszowie Mazowieckim. Było to w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym drugim roku, trzynastego czerwca. Jest bardzo popularnym polskim aktorem, kabareciarzem, prezenterem telewizyjnym oraz piosenkarzem i komikiem. Człowiek instytucja, można powiedzieć, przynajmniej jeśli chodzi o sfery medialne. Jest absolwentem Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej imienia Leona Schillera w Łodzi, która jest jedyną jak do tej pory taką szkołą. Zaraz po ukończeniu studiów zajął się pracą w teatrze, ale nie trwało to długo. Już w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym szóstym roku debiutował na szklanym ekranie w filmie „Czarne Stopy” imienia Waldemara Podgórskiego – był to przygodowy film dla dzieci. Swój drugi debiut, ale tym razem jako reżyser, odnotował w dwutysięcznym siódmym roku – zmontował wtedy jeden odcinek popularnego serialu pod tytułem „Faceci do wzięcia”. Rok później był prowadzącym teleturniej „Strzał w dziesiątkę”, ale z racji tego, że nie przyjął się on, wyszła tylko jednak edycja. Jedna z najczęściej rozpoznawalnych postaci w Polsce. Ewa Drzyzga urodziła się w Krakowie. Było to w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym siódmym roku. Jest polską dziennikarką, która od kilku lat nieustannie prowadzi jeden z najciekawszych programów telewizyjnych pod tytułem „Rozmowy w toku”. Mówi się o niej, że jest polską Oprah Winfrey z tego powodu, że otwiera ludzkie dusze. Jednak wielu zarzuca jej, że jej program jest po prostu miejscami bardzo żenujący – przychodzący tam ludzie nie tylko mówią, jakie przykre rzeczy spotkały je w życiu. Mówi się tam o wielu, nawet najgłupszych idiozmach, jakich chwytają się ludzie. Jednak ona zawsze rozmawia z nimi szczerze, dokłądnie słuchając opowieści, jakkolwiek nie byłyby dziwne. Zdarzyło się jej także parę razy popłakać podczas kręcenia odcinka, ponieważ historie opowiadane przez gości tak bardzo ją wzruszyły. Została trzykrotną laureatką konkursu o Telekamerę, a dwa lata temu zgarnęła ukorowanie tego tytułu, czyli Złotą Telekamerę. Prywatnie jest w związku małżeńskim z Marcinem Borowskim i jest matką dwóch synów – Ignacego oraz Stanisława. Jest absolwentką filologii rosyjskiej na Akademii Pedagogicznej.